Spis

Blog autorski grupy Ailes

25 października 2015

Niespodzianka


Niespodzianka

Lisę poznał jakieś dwa lata temu. Młodziutka stażystka, którą przyjął do swego biura dość niechętnie. Zwykła przyjacielska przysługa, kuzynka przyjaciela szukała pracy. Początkowo drażniła go niesamowicie. Wciąż próbowała uporządkować jego wieczny bałagan, w którym umiał się odnaleźć ku jej ogromnemu przerażeniu. Była cholerną pedantką, co było widoczne zarówno w jej zachowaniu jak i wyglądzie. Wiecznie ubrana niczym pensjonarka w bluzki z długimi rękawami. Zawsze zapięta była pod samą szyję. Rzadko zakładała spodnie, a spódnice prawie zawsze przypominały obszerny worek i sięgały kostek. Włosy związane w jakiś ciasny kok oraz okulary na nosie. Zero makijażu. Wyglądała aseksualnie, również tak się zachowywała.
Kiedy się to zmieniło? W święta bożego narodzenia. Durny pomysł sekretarki, która postanowiła urządzić przyjęcie, podczas którego każdy miał
na sobie jakieś świąteczne przebranie. Jemu trafił się niestety mikołaj. Siedząc na biurku w czerwonym stroju z długą brodą zaczepioną na gumce i wielką czapką na głowie przeklinał swą pracownicę i obmyślał w jaki sposób odpłaci się jej za ten szalenie niezręczny wymysł. W pewnej chwili usłyszał charakterystyczny odgłos damskich szpilek i gdy spojrzał w stronę skąd dochodził, dosłownie opadła mu szczęka. Do gabinetu weszła Lisa, w kusej spódniczce, która obnażała jej długie, zgrabne nogi. Miała na sobie gorset, który doskonale eksponował jej duże kształtne piersi.
To była jedna chwili, natychmiastowy wzwód i pieczenie w żołądku. Przecierając oczy z niedowierzania miał jedno w głowie. Szalone pragnienie, aby zobaczyć coś więcej niż te szczątkowe ubranie. Chciał jej ciała. Dotykać, widzieć, całować.
Kochali się jeszcze tej samej nocy. Dziewczyna okazała się cholernie gorącą partnerką. Zupełnie nie przypominała tej pedantycznej i małomównej stażystki, która wciąż czymś go drażniła. Ich romans trwał blisko rok, do czasu aż skończył jej się staż. Rozstali się w miarę obojętnie. On miał żonę i rodzinę, ona narzeczonego zakochanego w niej po uszy. Innego wyjścia nie było, a oni od początku zdawali sobie sprawę, że będzie to jedynie biurowy romans.
Pomimo, że początkowo tego nie planowali, od czasu do czasu, gdy nadążała się jakaś okazja, lądowali w łóżku, choć trudno to było nazwać łóżkiem. Przeważnie było to tylnie siedzenie samochodu lub biurko w jego gabinecie. Z czasem spotkania stały się całkiem systematyczne. On brał nadgodziny, a ona składała mu wtedy wizytę. Zawsze ubrana prowokująco, za każdym razem czymś go zaskakiwała. Seksowną bielizną, czasem jej brakiem. Ich seks nigdy nie był nudny.
Gdy wyjechała do innego miasta, początkowo przyjął to spokojnie, z czasem jednak zaczęło mu jej brakować. Kilka razy do siebie dzwonili, jednak nic po za tym. On nie proponował jej spotkania, a ona z niczym się nie wychylała. Często uprawiając seks z żoną, myślał o Lisie. O jej ponętnym ciele i bezpretensjonalności. Brakowało mu jej coraz bardziej.
Czasem pojawiała się myśl, aby wyjść z inicjatywą i zaproponować spotkanie, jednak nigdy się na to nie zdobył. Minęło pół roku. To był chłodny, zimowy dzień, świąteczny dzień. Nie miał nawet ochoty wracać do domu i uczestniczyć w przygotowaniach do wigilii. Nie podzielał świątecznej radości i wszystkich tych pierdów, które przypominały mu zdarzenie z przed dwóch lat.
Wtedy zadzwoniła i powiedziała, że jest w mieście. Zapytała czy mogliby się spotkać. Był szczęśliwy gdy ją usłyszał i jeszcze bardziej podekscytowany wizją spotkania. Umówili się w jego biurze późnym wieczorem, gdy nikogo poza nim już nie będzie. Odliczał godziny, czas wyjątkowo mu się dłużył. Myślał o niej, myślał o jej ciele i o tym, czym tym razem go zaskoczy. Spóźniała się, a on niecierpliwił się jeszcze bardziej, zaniepokojony, że może nie przyjdzie. Gdy w końcu ususzał jej kroki na korytarzu było już po północy. Gorąco uderzyło mu do głowy. Starał się nie dać tego po sobie poznać. Postanowił, że zachowa zimną twarz, że nie pokarze jej jak bardzo tęsknił i jak bardzo mu jej brakowało.
Czy go zaskoczyła? Owszem, jak nigdy dotąd. Usłyszał jak otwierają się drzwi. Spoglądał na podłogę, najpierw zobaczył czarne szpilki, a gdy powoli podniósł wzrok ujrzał kostium śnieżynki. Dość podobny do tego, w którym zobaczył ją po raz pierwszy w tym bardziej hardkorowym wydaniu. Jednakże w tym momencie kostium był rozmiarów XXL. Musiał byś obszerniejszy, ponieważ jej brzuch również był teraz większych rozmiarów.
– Mam dla ciebie prezent. – Usłyszał jej przyjemny głos i uśmiechnął się głupio zastanawiając się, który to miesiąc.
Cóż… tym razem naprawdę go zaskoczyła.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze mile widziane...