Spis

Blog autorski grupy Ailes

21 kwietnia 2015

30 sekund - Rozdział 3 - Gdybyś nigdy nie istniał


Rozdział 3
Gdybyś nigdy nie istniał
        
         Wszystko rozegrało się bardzo szybko. Samochód w coś uderzył, a naprzeciwko niej upadł jakiś mężczyzna. Na początku przestraszyła się. Nieznajomy leżał bez ruchu, a ona wpatrywała się w niego z przerażeniem. Po chwili wstała i zrobiła krok do przodu, ale mężczyzna nagle się poruszył. Zaskoczona, opadła ponownie na schodki. Spojrzał na nią, a ona ujrzała, że z jego skroni sączy się strużka krwi. Jego wzrok poraził ją i w jakiś sposób zelektryzował. Nie miała pojęcia, co się z nią działo, wszystko wokół kręciło się jak w kalejdoskopie. Widziała, że był ranny i zdawała sobie sprawę z tego, że musi mu udzielić pomocy, ale coś sprawiało, że nie potrafiła oderwać oczu od twarzy nieznajomego. Na jego obliczu ujrzała wzrok, który był niczym spojrzenie drapieżnika, sprawiał, że
wstrzymywała oddech. Wręcz czuła go w środku swej głowy, jakby przenikał ją na wskroś, wnikając w jej myśli, przedostając się do najskrytszych zakamarków jej wnętrza. Nie myślała w tej chwili o niczym, nie obchodziło ją nic, kim on jest, skąd jest, dlaczego, po co. Wiedziała jedno, to było właśnie to. Czuła, że właśnie teraz, w tej chwili rozstrzyga się wszystko. Że to, co miało się stać, właśnie się wydarzyło. Jednocześnie nie rozumiała, co się dzieje. Miała wrażenie, że wszystko wokoło się zatrzymało. Zamarło i obracało się wokół nich, tak jakby na tę jedną chwilę zatrzymał się czas, a oni patrzyli sobie w oczy kompletnie nie rozumiejąc, co się dzieje. 
         Znalazłam – wyszeptała, pobladła.
         I wtedy usłyszała ponownie samochód.  W tym momencie dotarło do niej, że nie był to zwyczajny wypadek, a jego sprawca powraca, aby sfinalizować swe dzieło. Poczuła niebezpieczeństwo. Ktoś chciał zrobić mu krzywdę, a ona nagle zrozumiała, że kolejne uderzenie zabije go. Zobaczywszy światła samochodu, poczuła paraliżujący ją strach. Auto zbliżało się szybko. Dziewczyna całą sobą czuła, że nie może na to pozwolić. Zerwawszy się ze schodów, wybiegła przed siebie, zasłaniając sobą mężczyznę. Usłyszała jego protest, ale zignorowała go, nie zwracała już teraz na nic uwagi. To był instynkt, jeden wielki, niesamowity instynkt, który w tej chwili pojawił się znikąd. Samochód jechał prosto na nich. I wtedy stało się coś niesłychanego. Poczuła w sobie coś nieziemskiego, ogromną siłę, wręcz podniecenie. Wyciągnęła przed siebie dłoń i poczuła jakby wstrząsnął nią gwałtowny powiew wiatru. Przez jej ciało przeszły dreszcze od stóp do głowy, sprowadzając ze sobą wiele agresji. Sprawiając, że była teraz jedną wielką adrenaliną. Miała wrażenie, że jest zdolna do rzeczy, jakich nie dokonałby żaden zwykły człowiek. Stało się w tym momencie coś, o czym kiedyś miała się dowiedzieć. Obudziło się w niej coś, co w przyszłości miało zmienić jej życie. Wywrócić do góry nogami cały jej świat. Obudziło się coś, co nigdy nie powinno się obudzić... 


         Samochód zatrzymał się zaledwie kilka centymetrów przed jej dłonią. Przez moment panowała cisza, lecz po chwili drzwi auta otworzyły i wyskoczyła z niego młoda brunetka. Jej twarz emanowała złością oraz gniewem. 
         Zejdź mi z drogi! – wrzasnęła. 
         Stojąca przed samochodem dziewczyna nic się nie odezwała, tylko podeszła do Lisy i spojrzała jej uważnie w oczy. 
         Proszę abyś zostawiła go w spokoju – powiedziała opanowanym głosem, który sprawił, że Lisa zaśmiała się szyderczo, chciała coś powiedzieć, ale nieznajoma dziewczyna nie dopuściła jej do słowa. – Nie pozwolę ci go skrzywdzić. Po prostu stąd odejdź – poprosiła cicho, lecz stanowczo. 
         Zejdź mi z drogi – zażądała brunetka. – Jeżeli chcesz wyjść z tego cało, to radzę ci abyś teraz odwróciła się i odeszła zanim stracę cierpliwość.
         Nie zrobię tego – usłyszała spokojny głos dziewczyny, który sprawił, że zagotowała się ze złości. 
         Niezłomna postawa nieznajomej rozdrażniła Lisę. Bez zastanowienia ruszyła w jej stronę, lecz nagle rozległy się tuż obok głosy i było oczywistym, że za moment pojawią się jacyś ludzie. W zaistniałej sytuacji nie mogła ryzykować. 
         Pożałujesz tego – warknęła wrogo. 
         Nie boję się ciebie – spokojny głos dziewczyny jedynie rozwścieczył Lisę, ale musiała się wycofać. 
         Nawet nie zdajesz sobie sprawy, w co się teraz wpakowałaś – krzyknęła zanim wsiadła do samochodu. – Będziesz tego żałowała.
         Dziewczyna patrzyła jak czerwone auto odjeżdża, a potem pochyliła się nad leżącym przed nią mężczyzną.
         Doskonale zdaję sobie sprawę – wyszeptała trochę niepewnie. – I niczego nie żałuję.  



         Gdy Lisa już odjechała, działała zdecydowanie oraz szybko. Pomoc lekarska, natychmiastowa i najbardziej optymalna. Wystarczyło tylko kilka telefonów, dysponowała wszelkimi możliwymi środkami oraz znajomościami. Działała sprawnie, zadziwiając samą siebie. Najlepszy szpital, najlepsi lekarze, wszystko najlepsze. Podczas przesłuchania postanowiła nic nie mówić policji o Lisie. Nie wiedziała czy nie zaszkodziłaby mu tym, a sama miała wystarczające możliwości, aby zająć się tą sprawą osobiście. Postanowiła najpierw zorientować się w zaistniałej sytuacji, a dopiero później podjąć jakiekolwiek kroki. Miała również nadzieję, że dzięki temu dziewczyna da im spokój. W tamtym momencie ważny był jedynie mężczyzna i jego zdrowie oraz bezpieczeństwo. Sprawa Lisy schodziła na dalszy plan. Priorytetem był on, człowiek, dla którego tu się znalazła. 
         Przez ten czas, gdy był nieprzytomny, ona dowiedziała się, kim jest. Paul Tucker. Tak nazywał się mężczyzna, którego poznała w tak niecodziennych okolicznościach. Jej adwokat wynajął człowieka, który dostarczył jej potrzebne informacje już następnego dnia. Wiedziała teraz o nim prawie wszystko. Ale nie przerażało jej to. Ani jeden moment jego życia, ani jeden czyn nie sprawił, że zawahała się, zraziła w jakimś stopniu do niego. W momencie, gdy ich spojrzenia się skrzyżowały, wtedy wszystko się zaczęło. Nie miała pojęcia, dlaczego, ale tego właśnie mężczyznę chciała poznać i dowiedzieć się, dlaczego czuje tak wielkie pragnienie, aby przy nim być, by mu pomóc.  
         Wielokrotnie zastanawiała się, co się w niej zmieniło. Bo nie ulegało wątpliwości, że teraz wszystko było inne. Ona była inna, czuła się inaczej. Tak jakby przebudziła się z letargu. Wciąż nie potrafiła bliżej określić swych pragnień. To nie była sytuacja, w której następuje miłość od pierwszego wejrzenia. Nie zakochała się w nim. Nie planowała ślubu, ani szczęścia aż po grób z Paulem Tuckerem. To byłoby nawet irracjonalne. Sama myśl wydawała jej się śmieszna. W tym momencie jedyne, co czuła, to chęć, aby dowiedzieć się, co się z nią stało. Pragnęła zrozumieć samą siebie. 
         Od zawsze była dziwną osobą i czasem wydawało jej się nawet, że choruje na jakąś nieznaną chorobę, bo nie potrafiła nic sobie poukładać. W głowie zawsze miała tysiące myśli, a każda biegła w inną stronę. Próba uchwycenia jednej, okazywała się bieganiną za wieloma, co kończyło się tym, że zostawała z niczym i była jeszcze bardziej zagubiona. A teraz, gdy poczuła coś dziwnego w momencie, gdy go spotkała, te wszystkie rozbiegane myśli nagle złączyły się w jedno ogromne pytanie. Dlaczego? Dlaczego poczuła z nim tak ogromną więź, pomimo, że nigdy wcześniej nawet go nie widziała? Nie był mężczyzną, w którym mogła się zakochać czy nawet zaprzyjaźnić. Nie miała pojęcia, dlaczego tak się dzieje i skąd to szalone pragnienie, aby poznać bliżej tego człowieka. W tamtym momencie jedyne, o czym mogła myśleć, to ta zniewalająca fascynacja w jego wzroku, jaką ujrzała, gdy na nią patrzył. Ta niesamowita kompletność i graniczące z obłędem uczucie, że jest jedynie ona. Że wszystko inne nagle zniknęło. To uczucie, które podzieliła również ona. Ten jego wzrok, drapieżny, natarczywy, zachłanny, ale w jakiś sposób czuły. Musiała to wyjaśnić, a w tej chwili on był jej odpowiedzią. Odpowiedzią na pytanie, którego nawet nie potrafiła zadać. Musiała go poznać, aby znaleźć swą odpowiedź.
         Obawiała się, że Lisa ponownie spróbuje zabić Paula. Człowiek, który zbierał dla niej wiadomości o Paulu nie znalazł żadnych danych, które by go z nią łączyły. Natomiast informacje, które dostała na temat dziewczyny były nieciekawe. Nie ulegało wątpliwości, że Lisa była zła i było pewne, że nie miała dobrych intencji w stosunku do Paula. Sytuacja wydawała się być bardzo zagmatwana. W tym wypadku nie wiedziała jak ma postąpić. Atak Lisy był celowy, a dziewczyna wróciła i była gotowa dokończyć swoje dzieło. Chciała go zabić, ale dlaczego? Informacje, jakie do niej dotarły, miały jasny i wyraźny przekaz. Paul był kobieciarzem i przez jego życie w ostatnim czasie przewijały się wciąż jakieś kobiety. Czy ta dziewczyna mogła być jedną z nich? Jakąś porzuconą kochanką, która chciała się zemścić? Nie można było przecież wykluczyć takiej możliwości. Postanowiła niczego na razie nie robić i zaczekać z podjęciem jakichkolwiek kroków do momentu aż Paul się ocknie i być może to on zdecyduje, co w tej sprawie zrobić. Ta sprawa dotyczyła wyłącznie jego, a co za tym idzie to on powinien podejmować decyzje. Ona powinna jedynie zapewnić mu bezpieczeństwo. W tym momencie tylko to się liczyło.
         Wynajęła ochronę, ale pomimo tego, nadal obawiała się o jego życie. Kilka następnych dni było dla niej udręką, ta ciągła niepewność czy on wyzdrowieje. Oraz czy w pełni dojdzie do siebie. Obrażenia były duże, a Paul od razu po przewiezieniu do szpitala trafił na salę operacyjną. Operacja trwała ponad dwie godziny. Gdy wreszcie przyszedł do niej lekarz, powiedział, że się udała i że Paul z tego wyjdzie, jednak nie potrafił jasno określić stanu, w jakim się znajdował. Przez cztery dni utrzymywali go w śpiączce farmakologicznej i robili liczne badania. 
         Była tym bardzo zaniepokojona, jednak podczas każdej rozmowy lekarze wciąż zapewniali ją, że wszystko będzie dobrze. Niepewność i obawa przed stratą tego mężczyzny, który rozbudził w niej tak wielkie instynkty i sprawił, że jej życie ruszyło do przodu, była wielka. Bo przecież tam wydarzyło się coś bardzo znaczącego. Coś, co odmieniło jej życie. To, co poczuła, gdy na niego spojrzała, nie było normalne. A już to, co stało się z nią, gdy wybiegła na ulicę, było cholernie nieszablonowe. Musiała się dowiedzieć, dlaczego. Dlaczego cały świat na moment się zatrzymał, gdy tylko spojrzała w oczy tego obcego, nieznanego sobie człowieka. I ten niepokój, który poczuła. To nieznane, które ją zaintrygowało. Musiała to wiedzieć. Po prostu musiała.
         Podczas gdy był nieprzytomny ona prawie wcale nie opuszczała sali, w której leżał. Wszystkie pilne sprawy załatwiała przez telefon, a wychodziła jedynie do pokoju lekarskiego, albo do łazienki, żeby się odświeżyć. Siedząc przy jego łóżku, przyglądała się jak leży z zamkniętymi oczyma i zastanawiała się, co będzie, gdy się już obudzi. Co ma mu powiedzieć? O co zapytać? Pierwszej nocy trzymała go za rękę. Miała jakieś dziwne wrażenie, że to mu pomoże. Wierzyła w to, że gdy wciąż będzie przy nim, to nic mu się nie stanie i nawet Lisa nie będzie go w stanie skrzywdzić. Wszystko było już spokojniejsze.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze mile widziane...