Spis

Blog autorski grupy Ailes

16 marca 2015

Niczym morze we mnie


Niczym morze we mnie



Z bezsennymi nocami przy słabym świetle świec...
Z odczuwaniem żaru namiętności...
Podczas gdy wszystko inne jest tak odległe...
I unoszę się daleko... Nieruchoma...
I tak się przywiązałam, tak się zagmatwałam w nieskończonych 
okolicznościach...

A teraz... Jesteś przede mną, delikatną i prawdziwą...
Która znajduje wolność w morzu...


Jest niczym morze dzikie, nieokrzesane, morze bezgraniczne. 
Jego oczy, mroczne, gniewne, bezkreśnie zabarwione czernią. 
Nieogarnięte, niezrozumiałe dla
stereotypu oplatającej nas rzeczywistości.
Niezgłębione w dniu codziennym. Jego oblicze, którym chcąc odpychać, 
przyciąga. Piękne usta, namiętne, przywołujące wspomnienie każdej 
spędzonej z nim nocy. On jest niczym morze… Te dzikie, zionące pięknem w 
każdą sztormową pogodę. Rzucające się groźnie fale, sobą pokrywające 
kamienne falochrony. Plaże czekające na jego upadek, jak na spadającą
gwiazdę. On jest niczym morze, którego widok dech w sercu zapiera, rozchyla 
usta, z których westchnienie się wydobywa i rodzi w sobie krzyk wzruszenia. 
On jest jak morze, te, którego widok krew w żyłach burzy, niepokój w 
sercu rodzi. Piękny i niczym żywioł nieuchwytny. A gdy podąża w mą stronę, 
w zapach nocy opleciony, pragnienie we mnie z każdym swym ruchem 
pobudza. Jego oczy groźne błyski rzucają, gdy mnie barwą ich czerni 
ogarnia, ogień we mnie rozpalając. Jego dłonie, z mej piersi syk wydzierają, 
gdy niczym fala sztormowa, mnie jak brzegi plaży sobą okrywa…

On jest jak te morze silne, niestrudzone, te niespokojne. Morze 
niezłomne, nieugięte. Te, które choć nie zawsze widoczne, to wiesz, że zawsze 
jest, a gdy czarne chmury na niebie się utworzą on się pojawi. Jest jak te 
morze, które wiatr sobą przynosi w deszczu strumieniach. On jest 
nieprzejednany, dziki, szalony… jest niczym oddech… stały, wytrwały. 
On jest jak morze, te dzikie, nieokrzesane, te bezgraniczne…


I przekraczam każda granice, gotowa na wszystko… 


Jest niczym morze łagodne, radosne, morze bezkresne.
Jego oblicze, wiecznym uśmiechem spowite, radość w serce wlewające,
pobudzające. Serca rytm przyśpieszające, myśli łagodzące. On jest jak morze
kojące. Może dotykiem swym pieszczące. Takie łagodne, słońcem ogrzane,
dobrotliwe. Szumną melodię do ucha szepcące. Namiętnym uściskiem swymi
falami się ze mną zespalające. Bursztyny z oczu lejące w szczerym uśmiechu
mi radość dające. Ustami żarliwymi pieszczoty rozkoszne na mym ciele
pozostawiające. Jest jak morze, po którym promienie słoneczne wędrówkę
swą rozpoczynają, aby ją skończyć, gdy momenty codzienności upłyną. Takie
morze, przy którym wschodem słońca dzień witam z myślą, że gdzieś po
drugiej stronie, on wieczór kończy pięknym zachodem.
Jego twarz w nieskończonej wrażliwości oraz pięknie magicznym
skąpana. Gdy wzrokiem swym mnie ogarnia, spokojem każdy niepokój
łagodzi. Każdą złą myśl przegania. Uśmiechem swym mnie zaraża, krzykiem
rozkoszy przeszywa. I z nieograniczonym bezdechem wzruszenia pozostawia.
Jest niczym może sensualne, hipnotyzujące, morze łaskawe,
wyrozumiałe. Poświęceniem grzeszące. W słoneczny dzień mnie kuszące. W
łagodnych falach mnie zamykające, gdy pozwalam się mu ponieść po
horyzont, gdy w ciszy mnie zamyka każdy wrzask odganiając swą pieszczotą.
On jest jak morze, te łagodne, radosne, te bezkresne.

Oni są niczym morze we mnie… NIESKOŃCZENI…
 Jak morze nieogarnięci…
Wieczni, bezgraniczni, bezkreśni… Moi…

...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze mile widziane...