Spis

Blog autorski grupy Ailes

29 stycznia 2015

Wyznania rozważnej i romantycznej [9] (Sil)


9.  

Bliskość. Fakt, że ktoś trzyma Cię uparcie w swoich ramionach, broniąc jakiegokolwiek dostępu do Twojego drobnego ciała. To, że kurczowo przytula do siebie Twoje serce, duszę, przyszłość, zupełnie jakby w obawie, że zaraz się rozpłyniesz. Stopienie dwóch ciał w jedno.  A może nie? Odtworzenie jednego, kiedyś podzielonego na dwoje. Tak, to bardziej prawdopodobne. Tylko dlaczego fragmenty tej dziwnej, a zarazem nieskończenie pięknej układanki niejednokrotnie tak trudno do siebie dopasować? Drobne skazy, rysy, czy też nieoszlifowane krawędzie… To wszystko psuje idealną fakturę diamentu, ale też ludzkich serc  i pragnień. Dlatego jeśli już znajdziemy drugą doskonałą połówkę, walczmy ze wszystkich sił, póki starczy nam tchu. Warto, zapewniam. Bo miłość warta jest poświęceń, nawet choćby miała trwać krótką chwilę. Nieważne, czy będzie istnieć wiecznie, czy tylko przez moment. Jest ona czymś, co pozostaje w nas na zawsze. Do końca siedzi głęboko na dnie naszych serc. Czy tego chcemy czy nie, to i tak zawsze tam pozostanie. Bo wspomnień nie da się ot tak wymazać z naszego umysłu. One powracają w najmniej spodziewanej chwili, powodując panikę serca. Tego, które czuło coś kiedyś i dziś. Tylko czy to, aby na pewno było to samo? Czy uczucie wprawiające nas w stan euforii było miłością? Jeśli tak, to, czym jest to, co ogarnia mnie dzisiaj? Kiedy patrzę na niego, kiedy czuję jego oddech na mojej skórze, dotyk na moim ciele, delikatne łaskotanie w brzuchu? Co to oznacza? Wie ktoś?
*****
Mężczyzna trzymał Nicole w swoich silnych ramionach, lekko głaszcząc jej plecy. Wtulona w niego, wydawała się tak krucha jak nigdy dotąd. Bezbronna, zagubiona, szukająca odpowiedzi. On już swoją odnalazł. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co do niej czuje. Wiedział to, od chwili, gdy ich usta złączyły się po raz pierwszy. Tylko podświadomie odsuwał tę myśl jak najdalej się da, poza granice swojego jestestwa. Jednak nie mógł przed nią uciec. Może to los zdecydował za niego, stawiając ją na jego drodze wiele lat temu? Czas dał mu szansę odkrycia w sobie wielu uczuć. Niczym dobry ogrodnik pielęgnował w nich ziarno przyjaźni. Następnie podlewał je zaufaniem i wzmacniał obecnością tej drugiej osoby. Kolejno dodawał otuchy ciepłym gestem, aż wreszcie niepozorny mały pąk został zroszony kroplą fascynacji. Ostatnim etapem była jego przemiana w biały, subtelny kwiat. Kwiat miłości.

- Niki, co się stało? – powiedział, przerywając wreszcie tę drżącą ciszę.

Nicole podniosła głowę, tak by mogła mu spojrzeć w oczy i zaczęła mówić:

- Ja… boję się… Obawiam się, że to, co czuję nie jest tym, na co zasługujesz, że zrobię coś źle… a ta bajka, w której teraz jesteśmy okaże się tylko dobrym snem, który niepostrzeżenie zamieni się w koszmar. Jesteś dla mnie ważny. Bardzo ważny. Jednak w dalszym ciągu nie wiem czy to jest miłość. Co jeśli nie?
 - Skarbie, po prostu nie myśl, czuj… Dla mnie jesteś najważniejsza. Już wiem, jakie uczucia do ciebie żywię. Ba, wiedziałem to od dawna. Po prostu próbowałem sobie wmówić, że to tylko sympatia, przywiązanie. Jednak nie… To miłość. Kocham cię – powiedział, głaszcząc kobietę po policzku.
- Alex…
- Cii… nic nie mów… poczekam…

Dziewczyna na jego słowa po prostu łapczywie zagarnęła jego wargi swoimi, kładąc małe dłonie na karku mężczyzny. On poddał się jej rozpaczliwej prośbie, odwzajemniając pocałunek, jednak po chwili go przerwał, przewidując, co wydarzyłoby się później.

- Kochanie, uwielbiam cię całować, ale to, do czego zmierzasz, w żaden sposób nie pomoże ci w uzyskaniu odpowiedzi.
- Ej, to już nawet pocałować cię nie mogę? – spytała, układając usta w podkówkę.
- Możesz, a nawet jesteś do tego zobowiązana, ale nie tak… W końcu jestem tylko facetem… - powiedział, podnosząc dłonią podbródek dziewczyny. - Może jako nagrodę pocieszenia obejrzymy jakiś film?  - spytał.
- Hmmm, dobrze, ale nie wiem, czy to będzie też nagroda dla ciebie – powiedziała, chytrze się przy tym uśmiechając i kierując do półki z filmami.
- Mam się bać?
- Powinieneś, a przynajmniej zaopatrzyć się w wagon chusteczek.
- Nie, tylko nie to! – jęknął, domyślając się jaki film wybrała Nicole. – To może jednak kontynuuj to, co zaczęłaś.
- Nie ma mowy. Zmieniłam zdanie! Obejrzymy to – powiedziała, podając Alexowi płytę dvd z wymownym tytułem.
- Ehhh, wiedziałem… Niech ci będzie, ale ja wybieram następnym razem!

Nicole na jego słowa tylko się uśmiechnęła i stwierdziła ściszonym głosem: – Twoje niedoczekanie.

Mężczyzna wziął krążek i włożył do odtwarzacza. Po odpowiednim ustawienie menu, po chwili pojawił się na ekranie telewizora napis – Szkoła uczuć.

Oboje usiedli wygodnie na kanapie, otulając się ciepłym kocem i swoimi ciałami. Zupełnie bez ich wiedzy ich serca przyciągała do siebie jakaś niewidzialna siła.

Próbowali skupić się na filmie, lecz to było raczej niemożliwe, siedząc tak blisko siebie. On wdychał zapach jej włosów, zaciągając się mocno ich kwiatowym aromatem. Ona natomiast usilnie wpatrywała się w film, jednak tak naprawdę go nie widziała. Nie musiała. Dokładnie go znała. Można powiedzieć, że na pamięć. Ona i Laura po prostu uwielbiały historię Jamie i Landona, opowieść o miłości silniejszej niż śmierć…

Tak, teraz była pewna, że to łaskotanie w brzuchu jest wynikiem zakochania. Kochała go, lecz bała się jeszcze to powiedzieć. Zupełnie jakby po wypowiedzeniu tych dwóch magicznych słów, wszystko miało zniknąć, a ona miała się obudzić z dopiero, co zaczętego pięknego snu.

Nagle te rozmyślania przerwał pocałunek złożony na jej szyi. Dziewczyna aż drgnęła na skutek przyjemnych dreszczy przechodzących po jej skórze.
Spojrzała się pytająco na Alexa. Ten w odpowiedzi pocałował czubek jej głowy i powiedział:

- Musiałem cię sprowadzić z powrotem, bo gdzieś mi odpłynęłaś. Mam tylko nadzieję, że nie do Shane'a Westa[1].
- Nie całkiem, ale jesteś blisko – powiedziała, siląc się na lekki uśmiech.
- Hej, co się stało? - spytał, wyczuwając zmianę tonu kobiety.
- Nic, po prostu pomyślałam sobie, że nie dałabym sobie rady, gdyby coś ci się stało.
- Kochanie… Nic takiego się nie zdarzy. Zawszę będę przy tobie – powiedział, głaszcząc Nicole po policzku.
- Obiecujesz? – spytała ze szklącymi się oczami.
- Kotek, obiecuję. Ciii. Jestem i będę. Kocham cię, malutka.
- Ja… - zaczęła.
- Nie musisz – przerwał jej w pół słowa.

Nicole pokręciła tylko przecząco głową.

- Chcę… ja też cię kocham – powiedziała z uśmiechem, wpatrując się w lazurowe oczy ukochanego.
On na te słowa po prostu ją pocałował. Delikatnie, czule, z każdym muśnięciem ust wyrażając swoją wdzięczność, uwielbienie i miłość do tej kruchej istoty, którą trzymał w ramionach.
Ona, całując go, dziękowała za jego cierpliwość, troskę, to, jaki był dla niej. Za to, że sprawił, że i ona wreszcie pokochała.

Potem leżeli w ciszy. Wsłuchując się jedynie w delikatne, acz równe bicie dwóch serc. Tak różnych i tak idealnie pasujących do siebie.

Gdy Nicole zasnęła, mężczyzna przeniósł ją na łóżko, a sam położył się obok, napawając swoje oczy jeszcze przez chwilę widokiem pięknej kobiety. Jego miłości, przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Rano Alexa zbudził dźwięk budzika, który narobił przeraźliwego hałasu. Mężczyzna aż nerwowo drgnął, słysząc irytujący odgłos, po czym natychmiastowo otworzył powieki i wyłączył przyczynę swojej pobudki. Spojrzał na miejsce, w którym spała Nicole, jednak jej tam nie było. Na pościeli leżała natomiast kartka z imieniem Alex. Wziął ją do ręki, po czym zaczął czytać.

Kochany, musiałam wyjść wcześniej, bo przypomniałam sobie, że mam przeniesione zajęcia. Wybacz ten budzik, ale nie chciałam byś spóźnił się do pracy. Wiem, jaki jest tata. Zaparzyłam kawę i zrobiłam kanapki. Smacznego.
Miłego dnia :)
Całuję,
Nicole.

Wiadomość kobiety wywołała delikatny uśmiech na twarzy Matthewsa. Sam jeszcze nie do końca wierzył, że wszystko zaczyna się układać. Miał jakieś dziwne wrażenie, że tylko śni i za chwilę się obudzi, powracając do szarej rzeczywistości. Jednak to była prawda. On kochał ją,  a ona jego. Na zawsze.
*****
Czas spędzony w pracy dłużył mu się niemiłosiernie. Co chwila spoglądał na zegarek, wywołując serdeczny śmiech swojego przyjaciela. Chris miał naprawdę niezły ubaw, widząc jak Alex nerwowo patrzy na zegar wiszący na ścianie ich pokoju i siłą wzroku próbuje popchnąć jego wskazówki, które jak na złość ślamazarnie poruszały się po tarczy.

Jednak w końcu zegar wybił oczekiwaną godzinę, a mężczyzna mógł wyjść z pracy i pójść tam gdzie zamierzał. Gdy szedł ulicą, zobaczył kobietę sprzedającą kwiaty, wybrał bukiet z białych róż, zapłacił więcej niż powiedziała sprzedawczyni i szybkim krokiem udał się pod ogromny budynek o przeszklonych ścianach. Usiadł na ławce obok schodów prowadzących do jego wnętrza. Po jakichś piętnastu minutach zobaczył ją, uśmiechniętą, trzymającą pod pachą kilka zeszytów, z szarą torbą przewieszoną przez ramię, ubraną   w granatową bluzkę i dżinsowe szorty. Rozmawiała właśnie z przyjaciółkami. Korzystając z faktu, że go nie zauważyła podszedł do niej i po prostu złapał jej dłoń swobodnie zwisającą wzdłuż tułowia. Wszystkie trzy spojrzały na niego, jednak w oczach tylko jednej z nich widać było wesołe iskierki i radość z powodu jego przyjścia. Kobieta wspięła się na palce, składając na ustach mężczyzny delikatny pocałunek. Jej koleżanki popatrzyły z konsternacją na zaistniałą sytuację, gdyż nie wiedziały o ostatnich wydarzeniach z życia tej dwójki.

- Witam piękne panie - odezwał się wreszcie Matthews.
- Cześć – odpowiedziały, po czym jedna z nich, o długich rudych włosach splecionych w warkocz spytała:
- Czy my o czymś nie wiemy? Wy jesteście razem? Czy mam zwidy?
- Natalie, nie masz zwidów… Jesteśmy parą.
- Ale jak? Kiedy? …. – wyrzucała druga z nich, o krótkich jasnych włosach i idealnie pasującym do niej imieniu – Olivia.
- Tajemnica – opowiedział Alex, po czym pociągnął swoją dziewczynę w stronę tętniącego życiem miasta, wręczając jej po drodze śliczny bukiet...


[1] Aktor odgrywający rolę Landona Cartera w filmie „Szkoła uczuć” na podstawie książki Nicholasa Sparksa „Jesienna miłość” („A Walk to Remember”)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze mile widziane...